Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśnie/mity/legendy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśnie/mity/legendy. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 czerwca 2010

„Opowieści sieroty” Catherynne M. Valente

 
Wydawca: Mag; 2009
Seria: Uczta Wyobraźni
Liczba stron: 475
Ocena: 6/6


Przed sięgnięciem po drugi tom niezwykłych opowieści amerykańskiej pisarki - Catherynne M. Valente, postanowiłam przypomnieć sobie, co znajdowało się w części pierwszej. Jej akcja ma miejsce w egzotycznych, baśniowych krainach zamieszkanych przez dziwne i rzadko spotykane w innych książkowych światach, istoty. Wszystko rozpoczyna się jednak w momencie, gdy do ukrywającej się w wielkim, pałacowym ogrodzie dziewczynki przychodzi młody książę. By uszczęśliwić chłopca, nieakceptowana z powodu tajemniczego znamienia na powiekach i wokół oczu sierota, snuje niesamowite opowieści, które stanowią element jednej, wielkiej układanki.

Już od pierwszych linijek w oczy rzuca się piękny, bardzo kwiecisty styl pisania Valente. W żadnej innej książce nie spotkałam się z tak wymyślnymi epitetami a także wspaniałymi i rozbudowanymi metaforami. Autorka „Opowieści sieroty” balansuje po cienkiej granicy między prawdziwą sztuką a kiczem, ale nigdy jej nie przekracza. Zdumiewa mnie przede wszystkim ogrom pracy, jaki trzeba włożyć w umiejętne dopasowanie stylu środków stylistycznych do ducha orientu jaki unosi się nad fabułą powieści. Podziwiam także Marię Gębicką-Frąc za bardzo dobre tłumaczenie. Powieść Valente to wspaniałe dzieło pełne wyobraźni.

Utwór ten pod wieloma względami przypomina mi „Baśnie tysiąca i jednej nocy”. Skojarzenie to budzi forma powieści: każda opowieść jest końcem jednej i początkiem drugiej; początkowo nie powiązane historie, z czasem zaczynają tworzyć spójną całość, momentami na tyle zaskakującą, że nikt by je o to nie podejrzewał. Konstrukcja ta sprawiła, że nie mogłam oderwać się od lektury i niczym młody książę chciałam poznawać coraz więcej i więcej baśniowych opowieści. Także orientalna sceneria przywodzi na myśl historie opowiadane przez Szecherezadę. Tworząc swoje miasta, Valente w dużej mierze wzorowała się na kulturze wschodniej, ale wiele ich elementów jest całkowicie oryginalnych.

Wraz z ostatnimi stronami dwie historie połączone ze sobą pobocznymi wątkami zostały zakończone, ale by poznać całą mozaikową opowieść będę musiała sięgnąć po tom drugi, co też w krótkim czasie zamierzam zrobić. Jako powieść wydana w Uczcie Wyobraźni wypadła bardzo dobrze i ze względu na dużą przystępność (wystarczy odrobina wyobraźni), jest dobrym wyborem na początek zapoznawania się z tą serią wydawniczą. Polecam!