Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 kwietnia 2012

„Wieczna księżniczka” Philippa Gregory





Wydawca: Książnica
Rok wydania: 2010
Cykl: Powieści Tudorowskie
Liczba stron: 552
Tytuł oryginału: The Constant Princess
Rok wyd. oryginału: 2005
Ocena: 5/6


 
 
 
 
 
Owocem fascynacji Philippy Gregory XVI-wieczną Anglią stała się seria książek poświęcona dynastii Tudorów. Z niebywałą dbałością o szczegóły przedstawia ona dworskie życie, intrygi i tajemnice z punktu widzenia zarówno najbardziej istotnych, jak i niezwykle intrygujących postaci kobiecych. „Wieczna księżniczka” to historia Katarzyny Aragońskiej, pierwszej żony Henryka VIII.

wtorek, 19 lipca 2011

„Biała królowa” Philippa Gregory

 



Wydawca: Książnica
Rok wydania: 2010 
Cykl: Wojna kuzynów
Liczba stron: 480
Tytuł oryginału: The White Queen
Rok wyd. oryginału: 2009
Ocena: 5/6







Od zawsze interesowały mnie filmy kostiumowe, które nierzadko oglądałam z niemym zachwytem. Głównie za ich sprawą często myślę o minionych wiekach i zastanawiam się, jak wyglądałoby moje życie, gdybym urodziła się kilkaset lat wcześniej. Z książkami historycznymi nie miałam do czynienia, aż do momentu, gdy trafiłam na nazwisko Philippy Gregory i kupiłam pierwszą powieść z cyklu „Wojna kuzynów” znaną też jako Wojna Dwu Róż. Był to znakomity wybór.

Król Edward IV York zakochuje się pięknej wdowie, Elżbiecie Woodville i przed upływem miesiąca bierze ją w sekrecie za żonę. Gdy ich małżeństwo wychodzi na jaw, dostają się w sam środek walk o wpływy na królewskim dworze, gdzie muszą stawić czoło matce Edwarda. Oburzony samowolą króla hrabia Warwick, doradca Yorków, obraca się przeciwko niemu, przechodząc na stronę wrogiego obozu Lancasterów. 

Dwór angielski stanowi doskonałe tło do napisania przejmującej powieści pełnej dworskich intryg, spisków, zaskakujących zgonów i nagłych egzekucji. „Biała królowa” prezentuje niezwykle sugestywny obraz kobiety o silnym charakterze. Philippa Gregory nie zapomina też o bohaterach z drugiego planu, choć nie mniej ważnych dla przebiegu fabuły. Jej kunszt pisarski sprawia, że przestają być oni tylko postaciami z podręcznika od historii, a stają się prawdziwymi, żywymi ludźmi. Autorka posiada lekkie pióro, a w każdym zdaniu przejawia się nie tyle, co jej ogromna wiedza historyczna, którą bez wątpienia ma, a faktyczne zainteresowanie tym tematem. Czaru powieści dodaje legenda o wodnej bogince Meluzynie, pramatce tytułowej bohaterki.

Chyba, a nawet na pewno znalazłam kolejne książkowe zainteresowanie obok fantastyki i thrillera medycznego: powieść historyczną. „Biała królowa” jest jej wspaniałym przykładem. Malowniczo ukazuje dworskie życie, wewnętrzne rozterki bohaterów i wciąga dzięki barwnej, nieco tajemniczej fabule.

sobota, 2 lipca 2011

„Podmorska wyspa” Isabel Allende

Wydawca: Muza
Liczba stron: 530
Ocena: 5/6


Żyjemy w świecie, w którym każdy chce podejmować własne decyzje i robić to, na co przyjdzie mu akurat ochota. Możecie sobie zatem wyobrazić, że jesteście zależni od woli swojego pana, który uważa Was za istoty gorsze od siebie, urodzone tylko po to, by pracować? Niewolnictwo. O tym właśnie jest najnowsza powieść chilijskiej pisarki.

Saint-Domingue, koniec XVIII wieku. Zarité jako dziewięcioletnia niewolnica zostaje sprzedana Toulouse'owi Valmorainowi, pełnemu ideałów bogatemu właścicielowi plantacji trzciny cukrowej. Wraz z dorastającą dziewczyną dojrzewa na wyspie powstanie niewolników. Gdy pożoga buntu dociera do Saint-Lazare, ostrzeżona przez innego niewolnika Zarité ratuje pana i jego syna. Jednak wcześniej prosi o podpisanie pewnego dokumentu.

Tańcz, tańcz, Zarité, 
bo niewolnik, który tańczy, 
jest wolny... dopóki tańczy.

Każda książka, która nie należy do działu fantastyki, a ma mnie zachwycić, musi prezentować niebanalną, najlepiej zaczerpniętą ze światowej historii rzeczywistość. Na przykład taką, jak w powieści Allende. Fabuła skupia się w niej na codziennym życiu bohaterów, którzy są jednak świadkami ważnych wydarzeń. I tak mamy niepowtarzalną okazję ujrzeć dokonujące się powoli zmiany prowadzące do zniesienia niewolnictwa. Zmiany okupione życiem tysięcy ludzi. Autorka przedstawia różnorodne postawy ludzi względem wspomnianego systemu, dzięki którym obraz społeczeństwa zyskuje na wiarygodności. Historyczne fakty są jednak zaledwie tłem. 

Kwintesencją  „Podmorskiej wyspy” jest natomiast fascynująca atmosfera. Przytłaczający, tropikalny klimat wyspy. Nieludzki upał na plantacjach. Praca od świtu do zmierzchu przy ścinaniu trzciny cukrowej. Strach, ale jednocześnie pragnienie wolności. Pogańscy bogowie. Rytuały vodou. Tańce w rytm bębnów podczas calendy. Potem następuje wyjazd do Nowego Orleanu, który pokochałam dzięki „Kronikom wampirów” Anne Rice. Perfekcyjnie oddany kontrast pomiędzy życiem starych, szanowanych rodów a biegającymi boso niewolnikami. Mroczne bagna. Wszystko to tworzy niezwykle barwną mozaikę końca XVIII i początku XIX wieku.

Fani twórczości Allende z pewnością znają już tą książkę, a pozostałym czytelników serdecznie ją polecam. Naprawdę warto. Ja zwróciłam na nią uwagę dzięki ładnej okładce i nie żałuję.

sobota, 19 lutego 2011

„Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy” Małgorzata Gutowska-Adamczyk

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 472
Ocena: 3/6


Pierwszy tom sagi rodzinnej autorstwa Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk zbiera same pochlebne opinie na blogach z recenzjami, więc i ja postanowiłam wstąpić w progi tej osławionej cukierni i przekonać się, czy oferowane słodkości są rzeczywiście takie pyszne. 

Podczas wykopalisk na rynku w Gutowie archeolodzy dokonują niezwykłego odkrycia. Wzbudza ono zainteresowanie córki właściciela cukierni pod Amorem. Czy Iga rozwikła dawną, rodzinną tajemnicę? Czy przepowiednia sprzed wieków naprawdę się spełniła? W poszukiwaniu odpowiedzi prześledzimy fascynującą historię rozkwitu i upadku jednego z najświetniejszych mazowieckich rodów.

Rzadko kiedy mam do czynienia z sagami rodzinnymi, bo jeśli faktycznie są napisane z dbałością o szczegóły i nie wykraczają poza linię dzielącą prawdopodobne wydarzenia od fikcji, to moim zdaniem mogłyby zaciekawić tylko ludzi blisko związanych z opisywaną historią. W „Cukierni pod Amorem” zabrakło mi choćby jednego, wyróżniającego się bohatera o niebanalnych poglądach na życie. Gdy tylko zaciekawił mnie jakiś wątek, kończył się rozdział, a akcja przeskakiwała w czasie lub na następnego bohatera i moje chwilowe zainteresowanie natychmiastowo malało. Będę szczera - nie zachwyciłam się tą powieścią i naprawdę pojąć nie mogę, dlaczego wszyscy są nią tak bardzo zauroczeni.

Pozytywne wrażenie zrobiła na mnie natomiast ogólna atmosfera książki: urocze opisy XIX-wiecznych dworków, jedzenia, strojów i codziennego życia przedstawione za pomocą bogatego, stylizowanego języka Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk. Irytowały mnie jednakże dialogi prowadzone w obcych językach.

Ostatnie strony niemile mnie zaskoczyły. Jak można tak po prostu przerwać książkę bez doprowadzenia do końca chociażby jednego z wątków? Nie tłumaczy tego nawet fakt, iż „Zajezierscy” to dopiero pierwszy tom trylogii. Po następne części sięgnę z nadzieją, że nie skończą się w tak nieodpowiednim momencie. 

piątek, 7 stycznia 2011

„Chmara wróbli” Takashi Matsuoka

Wydawca: Albatros
Liczba stron: 448
Ocena: 3+/6


Japonia nigdy nie była źródłem mojej szczególnej fascynacji, ale muszę przyznać, że obejrzane przeze mnie filmy przedstawiające ten niezwykły kraj zaciekawiły mnie na tyle, że postanowiłam zapoznać się z kilkoma książkami. Na pierwszy ogień poszła „Chmara wróbli” napisana przez amerykańskiego pisarza pochodzenia japońskiego. 

Japonia, rok 1861, czasy rządów szoguna. Do portu Edo, stolicy kraju, przybywa troje amerykańskich misjonarzy: świętobliwy Zeph Cromwell w towarzystwie pięknej narzeczonej Emily Gibson i byłego rewolwerowca Matthew Starka. Ich gospodarzem jest książę Genji, przywódca klanu Okumichi, władca Akaoki. Niechętny cudzoziemcom szef tajnej policji szogunatu chce zgładzić Genji'ego, licząc na to, że śmierć młodego księcia osłabi prozachodnie stronnictwo w radzie dworskiej. Przeczuwając spisek, obdarzony darem jasnowidzenia Genji ucieka z Edo wraz ze swoimi gośćmi i stryjem Shigeru - legendarnym samurajem, a zarazem szaleńcem i mordercą.  

Początkowo sądziłam, że będzie to lekka i niewymagająca myślenia lektura na kilka godzin, ale potem doszłam do wniosku, że warto nieco dłużej się nad nią zastanowić. „Chmara wróbli” przedstawia bowiem Japonię w momencie, gdy cudzoziemcy podejmują pierwsze kroki w celu jej podbicia; ich zachowanie jest agresywne, jednakże amerykańscy misjonarze widzą w tym pogańskim – z ich punktu widzenia – kraju szansę na pozyskanie nowych wiernych. Akcja powieści skupia się głównie na ucieczce bohaterów do fortecy zwanej tytułową „Chmarą wróbli”, ale nie zabrakło także miejsca na ukazanie różnic pomiędzy mieszkańcami tych dwóch różnych kontynentów. 

Nie jest to powieść obyczajowa, więc nie znajdziemy w niej zbyt wielu opisów scen z życia przeciętnego Japończyka, ale za to mamy okazję poznać bliżej zanikającą sztukę bycia samurajem. Niemałe wrażenie zrobiło na mnie ich ogromne przywiązanie do wielowiekowej tradycji, posłuszeństwo i gotowość popełnienia samobójstwa z wydawałoby się, dość błahego powodu: braku okazania niższości - w postaci natychmiastowego padnięcia na ziemię - wobec jednego z wielu przejeżdżających akurat tą samą drogą książąt czy też wynikające z niewiedzy obrażenie kogokolwiek o wyższym statusie społecznym. Ta specyficzna atmosfera niepewności, czy bohaterowie dożyją dnia następnego była zauważalna już w filmach, ale dopiero tutaj zaprezentowała się w całej okazałości. Ciężko jest mi zrozumieć taki całkowity brak szacunku w stosunku do ludzkiego życia, które powinno być przecież najważniejszą wartością. 

Żaden z bohaterów nie zachwycił mnie swoją kreacją. Liczne retrospekcje przedstawiają ich przeszłość i choć są to wydarzenia przełomowe, mające wpływ na czas teraźniejszy, to odniosłam wrażenia jakby istnieli tylko w tych opisywanych momentach. Zabrakło mi choćby odrobiny przemyśleń, dzięki którym zrozumiałabym ich postępowanie i poznała osobowość. Na pierwszy rzut oka jest ona raczej nijaka i w żaden sposób nie zapada w pamięć. 

Matsuoka posługuje się prostym językiem, ale nie raz musiałam kilkakrotnie przeczytać dany fragment, by zrozumieć jego sens. Spora ilość postaci drugoplanowych oraz dość skomplikowany wątek polityczny są tego przyczyną. Bardzo spodobał mi się za to pomysł zamieszczania na początku każdego rozdziału kilku zdań z kodeksu samurajów. Mimo, że teoretycznie odnoszą się one tylko do ich życia, to  bez trudu można ja także zinterpretować jako cenne rady dla każdego człowieka.  

Powyższe akapity opisują w większości wady „Chmary wróbli”, ale nie znaczy to, że jest ona pozbawiona zalet. Wciągnęłam się w jej świat, a fabuła zaciekawiła mnie na tyle, że z pewnością przeczytam tom drugi.