Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ambergris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ambergris. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 listopada 2011

„Finch” Jeff VanderMeer





Wydawca: Mag
Rok wydania: 2011
Cykl: Uczta Wyobraźni
Liczba stron: 354
Tytuł oryginału: Finch
Rok wyd. oryginału: 2009
Ocena: 5/6






Nietrudno zauważyć, że powieści Jeffa VanderMeera już na stałe zagościły w zdobywającej coraz większą popularność serii Uczta Wyobraźni. „Finch” to już trzeci utwór w ogóle i drugi po „Shriek: Posłowie” z cyklu o Ambergris. W 2008 roku Solaris wydał „Miasto szaleńców i świętych”, będące pierwszym spotkaniem z tym niezmiernie fascynującym, zmieniającym swoje oblicze miastem. 

Detektyw John Finch prowadzi śledztwo w sprawie podwójnego morderstwa, którego ofiarami są człowiek i przedstawiciel gatunku fanaarcensitii, potocznie zwanym szarymi kapeluszami. W tle - opanowane przez pierwotnych mieszkańców, ogarnięte anarchią ruiny niegdyś wspaniałego miasta artystów, kojarzonego m.in. z Karnawałem Słodkowodnych Kałamarnic, czy też odwieczną rywalizacją pomiędzy domami wydawniczymi Hoegbottona a Frankwrithe'a i Lewdena. 

W każdej powieści VanderMeer prezentuje inną odsłoną Ambergris i używa do tego przeróżnych form: klasycznego opowiadania, eseju historycznego, naukowego artykułu, notatek, posłowia a nawet encyklopedii. „Finch” to zdumiewająca mieszanka kryminału i new weird. Utwór z pogranicza snu i jawy, wzbudzający zarówno fascynację jak i obrzydzenie. Zdradza tajemnice szarych kapeluszy - jak pojawiły się na terenach obecnego Ambergris i na czym im tak naprawdę zależy. Ich mentalność, anatomia i kultura w dużej mierze wciąż pozostają niewiadomą. Całość jest tak dobrze dopracowana i w swojej nienormalności zaskakująco logiczna, że nie można pozbyć się wrażenia, iż Ambergris to nie wytwór szalonej wyobraźni a prawdziwe, żywe miasto istniejące w innej rzeczywistości. 

Akcja utworu jest nierówna, najpierw snuje się leniwie, wzmagając ciekawość czytelnika, by nagle wykonać zwrot i już do samego końca nie zatrzymywać się nawet na moment, niczym w dobrej powieści sensacyjnej. Uwagę przyciągają bohaterowie - posiadają nietuzinkową osobowość, są odrobinę ekscentryczni i nie wiadomo kiedy pokażą swoją drugą twarz. „Finch” wymaga czasu, skupienia i bogatej wyobraźni. Bez wątpienia przydatna okaże się  też znajomość wcześniejszych tekstów o Ambergris.

Pewna jestem jednego: już nigdy nie spojrzę na grzyby jak na zupełnie niegroźny element przyrody.

Polecam!

piątek, 6 maja 2011

„Shriek: Posłowie” Jeff VanderMeer





Wydawca: Mag
Rok wydania: 2010
Cykl: Uczta Wyobraźni
Liczba stron: 400
Tytuł oryginału: Shriek: An Afterword
Rok wyd. oryginału: 2006
Ocena: 4+/6







Jeff VanderMeer należy do grona pisarzy obdarzonych zdumiewającą wyobraźnią, których powieści zalicza się do stosunkowo niedawno powstałego nurtu fantastyki - New Weird. „Shriek: Posłowie” to druga książka, z trzech wydanych do dnia dzisiejszego, opowiadająca o fikcyjnym mieście Ambergris. Łączy w sobie elementy biografii,  barwnej powieści historycznej i pamiętnika. Nowatorskim pomysłem jest zamieszczenie na ostatnich stronach utworu nieoficjalnej ścieżki dźwiękowej wybranej osobiście przez Jeffa VanderMeera. Bez zarzutu oddaje ona klimat książki.

Czytając „Shriek: Posłowie” odnosi się wrażenie, że nie jest to książka atrakcyjna dla przeciętnego czytelnika. Trudno się w nią wgryźć, a bez znajomości „Miasta Szaleńców i Świętych” staje się to wręcz niemożliwe. Nie ułatwia sprawy dość jednostajna fabuła i statyczne przedstawianie wydarzeń. Niektóre z nich miały ogromną szansę porwać odbiorcę, ale niestety nie udało im się stać czymś więcej niż elementami pomagającymi utrzymać koncentrację. Jedynie czytelnik spragniony powieści ambitnej, przy której niezbędne jest skupienie, nie dozna rozczarowania. Książka VanderMeera to prawdziwe czytelnicze wyzwanie, które bez wątpienia warto podjąć.

Wyjątkowy klimat przenika każdą stronę książki i to właśnie dzięki niemu jest ona tak unikatowa. Tworzy go przede wszystkim wizja fascynującego miasta nazywanego Ambergris. Wywołuje psychodeliczne odczucia zmieniające się w niepokój, a czasem nawet przerażenie. Rzeczywistość miesza się w nim z ułudą. Miasto wraz z każdą kolejną wizytą odsłania przed czytelnikiem inne oblicze (maskę?). Dogłębne poznanie go jest rzeczą niewykonalną. Choć w niniejszej powieści pełni zaledwie rolę tła, wzbudza równie silne emocje jak w „Mieście Szaleńców i Świętych”. Dzięki szarym kapeluszom, rdzennym mieszkańcom Ambergris, wizja zyskuje na tajemniczości. Wiem, że „Finch” ma wyjawić ich największy sekret i trochę tego żałuję. 

Kolejnym wartym uwagi aspektem prozy VanderMeera jest stylizowanie tekstów. Wydaje się to być naturalne, ale w rzeczywistości niewielu pisarzy stosuje ten zabieg. W „Shriek: Posłowie” odnosi się on do całej struktury powieści. Jest niechronologiczna, panuje w niej chaos. Można być pewnym, że właśnie tak wyglądałoby posłowie napisane przez Janice Shriek. Patrząc na to z innego punktu widzenia, dochodzi się do wniosku, że autor ma kłopoty ze stworzeniem spójnego, uporządkowanego tekstu. Znając jednak inne książki VanderMeera, wiem, że to pierwsza teza jest właściwa, a każdy element został przemyślany i powstał w konkretnym celu. Zabieg stylizowania odnajdujemy także w zderzeniu wypowiedzi autorstwa Duncana i Janice - rodzeństwa i jednocześnie głównych bohaterów. Subiektywna narracja siostry jest nierzadko ironicznie komentowana przez jej brata. Czytelnik poznaje dwa punkty widzenia niektórych sytuacji i wydawać by się mogło, że czyta o różnych wydarzeniach, gdy tymczasem mowa jest o jednym i tym samym.

Gdybym nie znała wcześniej Uczty Wyobraźni, to sięgnęłabym po „Shriek: Posłowie” choćby ze względu na cudowną okładkę. Wszystkie w serii są oryginalne i inspirujące, ale ta wyjątkowo przypadła mi do gustu. Książkę oczywiście polecam, ale trzeba się nastawić, że nie jest to lekka lektura do autobusu. Dobrze też byłoby zapoznać się wcześniej z „Miastem Szaleńców i Świętych”.