Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 sierpnia 2010

„Rio anaconda" Wojciech Cejrowski

 
Wydawca: Zysk i S-KA
Seria: Biblioteka Poznaj Świat
Liczba stron: 435
Ocena: 6/6


Wszyscy oni - Dzicy z plemienia Carapana - słyszeli już wprawdzie o świecie zewnętrznym, a nawet o białych ludziach, ale tylko najstarsi tych białych widzieli na własne oczy. [...] Większość współcześnie żyjących Dzikich znała już tylko własny, zielony świat Carapana - kilometry dziewiczej puszczy dookoła. A Opowieści o białych traktowała podobnie, jak my traktujemy opowieści o Indianach - ot, fikcja literacka, ciekawa, ale tak samo realna, jak rodzinna wycieczka na Księżyc. Pewnego dnia ta fikcja stała się faktem - w maleńkiej indiańskiej wiosce [...] pojawił się pierwszy biały człowiek. Oczywiście natychmiast wzbudził sensację. I niepokój... *

Uwielbiam podróże, odkrywanie nowych, często fascynujących miejsc. Wspomnienia przywiezione z różnego rodzaju wyjazdów są dla mnie bardzo cenne. Niektórych krajów prawdopodobnie nigdy nie zobaczę, ale jednak dzięki powieściom podróżniczym mogę się w pewnym stopniu poczuć tak, jakby rzeczywiście tam była. Jeśli dodatkowo dowiem się czegoś o innych kulturach, niedotkniętych jeszcze przez cywilizację, będę bardzo zadowolona. Do takich książek niezaprzeczalnie mogę zaliczyć „Rio anacondę”.

W przeciwieństwie do „Gringo wśród dzikich plemion” - innej książki polskiego podróżnika, którą przeczytałam ponad rok temu, "Rio anaconda" stanowi zapis z jednej, konkretnej wyprawy wgłąb tropikalnej puszczy w poszukiwaniu ostatnich dzikich ziem. Owszem, zawiera także opis sposobu, w jaki autor się tam dostał, ale najważniejsza i zarówno najciekawsza część to opowieść o ostatnim szamanie plemienia Carapana. Nazywany Czarownikiem, jest najinteligentniejszym i jednocześnie najbardziej samotnym członkiem swojego ludu. Cejrowski przedstawił jego zwyczaje, przeprowadzane rytuały i sposób patrzenia na otaczający go świat. Bardzo zaskoczył mnie fakt, iż człowiek bez choćby podstawowego wykształcenia doszedł samodzielnie do różnego rodzaju praw fizyki, medycyny (oczywiście w prosty sposób, nie używał skomplikowanego słownictwa), a jego Bóg - Pachamama nie różnił się wiele od naszego. „Rio anaconda” to także wiele opisów codziennego życia Indian, zapoznanie czytelnika z typowym jedzeniem, spojrzeniem na śmierć jak na najnormalniejszą rzecz pod słońcem (nikt wtedy nie rozpacza, tylko pozwala swoim bliskim spokojnie odejść na tamten świat).

Muszę przyznać, że Cejrowski ma niezwykły talent do snucia opowieści. Na uwagę zasługuje jego barwny i potrafiący zaciekawić język. Wiele historii było przedstawionych do tego stopnia humorystycznie, że wybuchałam śmiechem. Jeśli dodać do tego jeszcze piękne wydanie - egzotyczne fotografie, dobry papier i często nietypowy układ graficzny tekstu, okazuje się, że otrzymaliśmy świetną i niedającą o sobie zapomnieć powieść podróżniczą. Jeśli ktoś tego właśnie oczekuje od książki, to „Rio anaconda” będzie idealnym wyborem. Polecam! 

* fragment książki