piątek, 7 stycznia 2011

„Chmara wróbli” Takashi Matsuoka

Wydawca: Albatros
Liczba stron: 448
Ocena: 3+/6


Japonia nigdy nie była źródłem mojej szczególnej fascynacji, ale muszę przyznać, że obejrzane przeze mnie filmy przedstawiające ten niezwykły kraj zaciekawiły mnie na tyle, że postanowiłam zapoznać się z kilkoma książkami. Na pierwszy ogień poszła „Chmara wróbli” napisana przez amerykańskiego pisarza pochodzenia japońskiego. 

Japonia, rok 1861, czasy rządów szoguna. Do portu Edo, stolicy kraju, przybywa troje amerykańskich misjonarzy: świętobliwy Zeph Cromwell w towarzystwie pięknej narzeczonej Emily Gibson i byłego rewolwerowca Matthew Starka. Ich gospodarzem jest książę Genji, przywódca klanu Okumichi, władca Akaoki. Niechętny cudzoziemcom szef tajnej policji szogunatu chce zgładzić Genji'ego, licząc na to, że śmierć młodego księcia osłabi prozachodnie stronnictwo w radzie dworskiej. Przeczuwając spisek, obdarzony darem jasnowidzenia Genji ucieka z Edo wraz ze swoimi gośćmi i stryjem Shigeru - legendarnym samurajem, a zarazem szaleńcem i mordercą.  

Początkowo sądziłam, że będzie to lekka i niewymagająca myślenia lektura na kilka godzin, ale potem doszłam do wniosku, że warto nieco dłużej się nad nią zastanowić. „Chmara wróbli” przedstawia bowiem Japonię w momencie, gdy cudzoziemcy podejmują pierwsze kroki w celu jej podbicia; ich zachowanie jest agresywne, jednakże amerykańscy misjonarze widzą w tym pogańskim – z ich punktu widzenia – kraju szansę na pozyskanie nowych wiernych. Akcja powieści skupia się głównie na ucieczce bohaterów do fortecy zwanej tytułową „Chmarą wróbli”, ale nie zabrakło także miejsca na ukazanie różnic pomiędzy mieszkańcami tych dwóch różnych kontynentów. 

Nie jest to powieść obyczajowa, więc nie znajdziemy w niej zbyt wielu opisów scen z życia przeciętnego Japończyka, ale za to mamy okazję poznać bliżej zanikającą sztukę bycia samurajem. Niemałe wrażenie zrobiło na mnie ich ogromne przywiązanie do wielowiekowej tradycji, posłuszeństwo i gotowość popełnienia samobójstwa z wydawałoby się, dość błahego powodu: braku okazania niższości - w postaci natychmiastowego padnięcia na ziemię - wobec jednego z wielu przejeżdżających akurat tą samą drogą książąt czy też wynikające z niewiedzy obrażenie kogokolwiek o wyższym statusie społecznym. Ta specyficzna atmosfera niepewności, czy bohaterowie dożyją dnia następnego była zauważalna już w filmach, ale dopiero tutaj zaprezentowała się w całej okazałości. Ciężko jest mi zrozumieć taki całkowity brak szacunku w stosunku do ludzkiego życia, które powinno być przecież najważniejszą wartością. 

Żaden z bohaterów nie zachwycił mnie swoją kreacją. Liczne retrospekcje przedstawiają ich przeszłość i choć są to wydarzenia przełomowe, mające wpływ na czas teraźniejszy, to odniosłam wrażenia jakby istnieli tylko w tych opisywanych momentach. Zabrakło mi choćby odrobiny przemyśleń, dzięki którym zrozumiałabym ich postępowanie i poznała osobowość. Na pierwszy rzut oka jest ona raczej nijaka i w żaden sposób nie zapada w pamięć. 

Matsuoka posługuje się prostym językiem, ale nie raz musiałam kilkakrotnie przeczytać dany fragment, by zrozumieć jego sens. Spora ilość postaci drugoplanowych oraz dość skomplikowany wątek polityczny są tego przyczyną. Bardzo spodobał mi się za to pomysł zamieszczania na początku każdego rozdziału kilku zdań z kodeksu samurajów. Mimo, że teoretycznie odnoszą się one tylko do ich życia, to  bez trudu można ja także zinterpretować jako cenne rady dla każdego człowieka.  

Powyższe akapity opisują w większości wady „Chmary wróbli”, ale nie znaczy to, że jest ona pozbawiona zalet. Wciągnęłam się w jej świat, a fabuła zaciekawiła mnie na tyle, że z pewnością przeczytam tom drugi.

11 komentarzy:

  1. Niby lubię takie książki, ale ta Japonia jakoś mnie nie zachęca. Tym razem pasuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O Japoni nie czytałam chyba żadnej książki. Tylko jedną o Chinach pani Pearl S Buck, czy po nią sięgnę? Gdy znajdę w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  3. Od wieków widnieje na mojej liście książek, ale jakoś nie mogę się za nią zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  4. niespecjalnie mnie ciągnie do Japonii. :) Myślę, że sobie daruję tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Co prawda chciałabym poczytać trochę o Japonii, ale nie wiem, czy odważę się sięgnąć po "Chmarę wróbli" - wątki polityczne są raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tę książkę (jak wiesz) i wkrótce zamierzam ją przeczytać. Mam nadzieję, że spodoba mi się bardziej niż tobie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Już gdzieś czytałam recenzję tej książki, ale nadal nie mogę się przekonać ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Zmiany:) Najpierw avatar teraz tło:) Ciekawie:)
    A co do książki... kurcze ciekawe, ciekawe... ale wolę samurajów na kartach komiksów:) Tam widać jak fajnie kataną wywijają:P

    OdpowiedzUsuń
  9. Wątki polityczne zdecydowanie nie są dla mnie, więc raczej odpuszczę.
    Wygląda na to, że powracam do blogowania;).

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmmm.... Jakoś nie ciągnęło mnie do takiego typu książek , ale po twojej recenzji może nawet po nią sięgnę ;) Okładka jest bardzo fajna i zachęcająca. Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nową recenzję .
    miedzy-ksiazkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba niespecjalnie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń